How to rest
POPRZEDNIE WYSTAWY
[ 2022 ]
PINIAK PRZEMYSŁAW I BLANKA KARMINOWICZ.
WYSPA PUCKA I PŁYWAJĄCE CHLEBY
Piniak Przemysław i Blanka Karminowicz na tropie wyspiarskich legend miasta portowego Szczecin. W XIII wieku Holender zbudował groblę, która wzmocniła trasę Reichsautobahn Berlin-Königsberg. Tak podtrzymano rozwój miasta. Na wysepkach ściany z ceraty. Tu i tam, coś wystaje. Pachoł, rurka, flaga to, czy szmata? Powiewa. Tu nie jest światowo. Tu się żyje prądem rzeki. Masz tyle ile zbudujesz, zjesz ile złowisz. Na pomościku własnoskleconym. Szereg wysp, wyłania się tylko latem…

PINIAK:
Wysiadłem na przystanku, który jest zaraz za wjazdem na wyspę. Wyspa Pucka, wielka połać będąca eldorado dla ogródków działkowych, jest jak się okazuje częścią dzielnicy Śródmieście. Nikt by nie uwierzył. Pierwszym zjawiskiem, jakie napotkałem po wyjściu z autobusu były pływające chleby. Byłem zdumiony tym spektaklem. To się działo naprawdę, a ja cały nieprzygotowany. Telefon rozładowany, aparatu brak. Kanał Rybny to po prostu nazwa rzeczki. Prąd prowadził kromki w jedną stronę, wiatr w drugą. Pajdy opierały się o trzciny po czym wracały i pływały tak w te i we w te. Mimo chlebów, które ludzie z gestem sypią do wody, wyspa wydaje się być wyjątkowo dzika i czysta. Działkowcy i ich poplecznicy znają się na utrzymywaniu porządku. Zbliżając się do wyspy poznajemy nieznaną dotąd perspektywę na lewy brzeg miasta. Pomiędzy nami a miastem jest też kolejna wyspa (Grodzka). Za każdym zakrętem nowy pejzaż. Nienazwana emocja, kiedy coś podnieca, w tym samym momencie napawając smutkiem. Właśnie z tej nostalgii i chęci zbadania, jak wyglądał Szczecin, kiedy bo obu brzegach śródmieścia toczyło się wartkie życie, a na rzece było więcej mostów, wziął się pomysł na eksplorację wysp.
Dziś wyspy żyją własnym życiem. Są schronieniem dla budowlanki nie podlegającej prawu budowlanemu, małych domostw własnego sumptu. Do tego miasteczka w mieście z przystanku Bramy Portowej, autobusem jadącym 10 minut, wracają całe rodziny z siatami z Lidla, dzieci z tornistrami. Współczesne osadnictwo szykuje się na sezon grillowy.
 
BLANKA:
Ja jestem Blanka, to ja jestem, Piniaku, twoim patrzeniem, filtrem. Częścią twojego mózgu, częścią twoich obserwacji. Ułatwiam Ci decyzje o robieniu zdjęć i dzieleniu się nimi. Jestem Twoją fotografią.
Ja jestem jego patrzeniem. Ja jestem edycją jego zdjęć. On ma zawsze za dużo pomysłów naraz. A zajrzyjcie na mojego instagrama (@blankakarminowicz) jak świetnie go kuratoruję.
 
PINIAK:
Blanka to projekt ze zdjęciami o specyficznej obserwacji rzeczywistości, albo projekt służący za research, który staje się automatycznie czymś więcej. Długo czekałam na ten debiut, bo Blanka to nadzieja. Nadzieja na podzielenie się prawdziwą obserwacją. Zdjęcia domków, ogródków działkowych, miast, architektury zarówno tej zdestruowanej jak i dostojnej. Także nadzieja, że na publikację nie trzeba długo czekać.
 
Piniak Przemysław, urodzony w 1988 roku w Szczecinie. Malarz, performer, futurolog.
Absolwent kierunku Malarstwo na Akademii Sztuki w Szczecinie i kierunku Malarstwo na UAPuczelnia. Tworzy futurystyczne wizje i ilustruje je przy pomocy instalacji, obrazów, a także słuchowisk. Opowiada o doświadczaniach z poszukiwania nowych rodzajów prokreacji i nowych płci. Wyróżniony za futurystyczny video-performance Pylnice P w konkursie Młode Wilki 2018. W 2021 brał udział w projekcie Studio Mistrzyni z Joanną Rajkowską w BWA Wrocław. Słuchowisk Piniaka można posłuchać w sieci to "Palec Piłsudskiego" na stronie Zachęty Narodowej Galerii Sztuki, "Prącie Przepychu" na stronie galerii Łęctwo oraz "Szecińskie Chickensy" na stronie artysty.
Blanka Karminowicz, urodzona w 1988 roku w Szczeczolio. Żyje i tworzy w Szczeczolio, do Berlina ma tylko godzinę. Jurorka, malarka, plakacistka i dziennikarka modowa. Od 10 lat prowadzi Instagrama pod własnym nazwiskiem, gdzie ze wściekłym jadem komentuje rzeczywistość. Uczęszczała na malarstwo do Zamku Książąt Pomorskich na zajęcia do Pani Oli. Brała udział w teatrze prowadzonym w Pałacu Młodzieży przez wybitną aktorkę Teatru Polskiego w Szczecinie, Danutę Chudziankę. Prywatnie kociara, a także koleżanka Piniaka, Lilianny Kurkoć oraz Kaśki K.
\'How to rest\' to portret grupowy przebrany za pejzaż, w skali 1:1. Składa się elementów, które ledwie wystarczają by nazwać je wystawą.
Najnowszy projekt Jana Domicza jest zsynchronizowany z osobami tworzącymi instytucję, w której się odbywa. Czas pracy nie jest do końca mierzalny. Jednak brak ram czasowych może prowadzić do przepracowania. W głowie zapala się lampka „czy tyle wystarczy”.
Domicz sugeruje użycie porowatego scenariusza, który jest krytyczny tylko ze względu na swoją hojność. Nie nakłada sztywnej ramy podzielonej na mniejsze fragmenty, które należy wypełnić. Przydatna okazuje się kartka na ścianie w pracowni artysty. Widnieje na niej napis \'be your own assistant\'.
 
Wystawa będzie czynna i otwarta w tych samych godzinach co budynek Akademii Sztuki, w którym mieści się galeria.
 
 
_
Jan Domicz (1990, Opole) artysta wizualny. Twórca wideo, obiektów i instalacji. W swoich pracach korzysta z narracyjnego potencjału przestrzeni oraz jej społeczno-politycznych implikacji. Tworzy systemy na styku przestrzeni prywatnej i wspólnej. Systemy te zamiast rozwiązywać problemy, stwarzają je. Problemy tworzą narrację. Narracja nadaje sens przestrzeni.
Domicz jest absolwentem Staedelschule we Frankfurcie nad Menem i Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Jego prace były pokazywane m.in. podczas Biennale Architektury w Wenecji oraz na wystawach w MMK we Frankfurcie, Galerii Arsenał w Poznaniu, Galerii Labirynt w Lublinie i Kunstverein SALTS w Bazylei. Współpracuje z galerią Wschód w Warszawie. Poza praktyką artystyczną, prowadzi quasi-kuratorski projekt „Office for Narrated Spaces” od 2017 roku. Mieszka i pracuje w Warszawie.

[grafika: Hirukuma, Reborn As A Vending Machine, I Now Wander The Dungeon]